24.06.2013

Best of weekend

Co tu dużo mówić, skoro pogoda dopisuje, szkoda ją marnować na siedzenie w domu przed komputerem czy telewizorem, tym bardziej, że do takich miejsc mam "rzut beretem"! Kocham Cię Dolny Śląsku, kocham nasze góry Sowie, nasze wioski, nasze miejsca...














10.06.2013

Hail on 09-06-2013, Piotrówek

If I wasn't there, I would not belive this. Below, you can watch the video I took yesterday just after 30min hail...hmmmmm no comment, right?


Gdyby ktoś mi wczoraj powiedział, że będzie gradobicie, wyśmiałabym tą osobę, gdyż pogoda była iście grillowa...w zaledwie 30min pogoda zmieniła się z deszczową, a potem w grad, wielki jak nigdy dotąd na oczy nie widziałam, kulki wielkości ok 2cm!? Współczuję tylko rolnikom, bo tego lata chyba nie będzie co zbierać...

video









zdjęcia i video są moją własnością/pics and the video are my own property

09.06.2013

Głuszyca and secret mountain called Soboń

Jeszcze w maju, gdy udało nam się natrafić na pogodę bezdeszczową udaliśmy się do Głuszycy, miejsca, które związane jest z czasami II Wojny Światowej, hitlerowskimi tajemnicami, sekretnymi podziemiami, kompleksem Riese i skarbami, które co niektórym udaje się znaleźć (zasypanymi pod ziemią). My niestety tego szczęścia nie mamy (patrz: szczęście=wykrywacz metalu), jednak gdzie się nie udamy, tam spotykamy chociaż jedną osobę, która coś gdzieś szuka.

Ponieważ Głuszyca jest zaledwie 30-40 km od naszego miasta, często jeździmy w jej okolice, tym razem jednak padło na górę Soboń, na którą prowadzi bardzo przyjemny i co dziwne, mało uczęszczany szlak rozpoczynający się dosłownie w mieście. Sam początek to droga prowadząca nad trzy stawy, z których dwa są zarybione i oczywiście oblegane przez rybaków amatorów :) kolejne 2 stawy zostały odwodnione, na żywo wyglądają niesamowicie (część ścian tych zbiorników jest wyłożona cegłą!!!). Dalsza trasa to już typowy górski szlak, kręte drogi, wysoki, gęsty las i gdzie nie-gdzie stare stacje ostrzegawcze, bunkry, czy ruiny (dosłowne same resztki) budynków. Co ciekawe, w połowie trasy, droga zmienia się w wyłożoną żwirem, widać, że zrobiona niedawno, po której spokojnie można poruszać się samochodem (nie wiem skąd ani dokąd prowadzi, my rozpoczęliśmy naszą wycieczkę z innej strony, robiąc dobre 5km w jedną stronę, zatem nie mięliśmy siły iść nigdzie dalej ;) ). Spoczęliśmy na "bezludnej" polanie z widokiem na Sowę-czy potrzeba czegoś więcej???
Znaleźć sekretnych przejść, oczywiście nie znaleźliśmy, za to czas spędzony w górach to relaks, jak żaden inny! Polecam każdemu, kto jeszcze tam nie był. Zostawiam Was ze zdjęciami, buziaki!



Ps.Zdjęcia robione Nikonem Coolpix L100, bez poprawy jakości programami komputerowymi-było tak pięknie, jak widać na zdjęciach ;)






























piramidy na obcej planecie ;)